Jesień smutna, jesień wesoła,
jesień szaro-bura, jesień kolorowa...
Jesień słoneczna, jesień deszczowa,
jesień poważna, jesień psotna...
Jesień pogodna, jesień słotna,
jesień piękna, jesień paskudna,
jesień wesoła, jesień nudna...
Trudno jest jednoznacznie stwierdzić,
jaka dokładnie jest jesień,
bo ona z każdym dniem
nowe widoki nam niesie.
wtorek, 1 października 2013
poniedziałek, 30 września 2013
Los tres arcángeles
Michał, Gabriel i Rafał,
trzej potężni archaniołowie,
słudzy Pana swego.
W zastępach niebieskich
swoimi świetlistymi mieczami
walczą o pełne zdrowie
ludzkiego ciała i duszy.
To, co grzeszne i złe,
raz na zawsze odcinają,
w wierze, pokorze i cierpliwości
wolę bożą wypełnić pomagają.
Uczą, jak drogę znaleźć,
tym co dobra, prawdy szukają.
Powierz się ich opiece,
na ich głos otwórz swe uszy,
a wtedy bądź spokojny,
nic podłego serca nie ruszy...
trzej potężni archaniołowie,
słudzy Pana swego.
W zastępach niebieskich
swoimi świetlistymi mieczami
walczą o pełne zdrowie
ludzkiego ciała i duszy.
To, co grzeszne i złe,
raz na zawsze odcinają,
w wierze, pokorze i cierpliwości
wolę bożą wypełnić pomagają.
Uczą, jak drogę znaleźć,
tym co dobra, prawdy szukają.
Powierz się ich opiece,
na ich głos otwórz swe uszy,
a wtedy bądź spokojny,
nic podłego serca nie ruszy...
sobota, 28 września 2013
Przerwać krąg.
Dość... Koniec...Stop...
Przerywam ciasny krąg
swoich starych nawyków,
słabości, obaw , ograniczeń.
Dość... Koniec...Stop...
Przestaję już tkwić
w tym błędnym kole
własnego niezdecydowania.
Dość... Koniec...Stop...
Nigdy więcej kręcenia się w kółko.
Mam odwagę, siłę woli i wytrwałość,
od teraz liczę na nie.
Przerywam ciasny krąg
swoich starych nawyków,
słabości, obaw , ograniczeń.
Dość... Koniec...Stop...
Przestaję już tkwić
w tym błędnym kole
własnego niezdecydowania.
Dość... Koniec...Stop...
Nigdy więcej kręcenia się w kółko.
Mam odwagę, siłę woli i wytrwałość,
od teraz liczę na nie.
La canción de cuna.
Śpij dziecinko, śpij,
słodko sobie śnij.
Nikt cię więcej nie uderzy,
srogiej kary nie wymierzy.
Nigdy więcej nie zapłaczesz,
nigdy bólu nie zobaczysz.
Śpij dziecinko, śpij,
słodko sobie śnij.
Piękne oczka spokojnie zmruż,
nic ci nie grozi już.
Dobre dusze nad tobą czuwają,
krzywdy ci zrobić nie dają.
Śpij dziecinko, śpij,
słodko sobie śnij...
słodko sobie śnij.
Nikt cię więcej nie uderzy,
srogiej kary nie wymierzy.
Nigdy więcej nie zapłaczesz,
nigdy bólu nie zobaczysz.
Śpij dziecinko, śpij,
słodko sobie śnij.
Piękne oczka spokojnie zmruż,
nic ci nie grozi już.
Dobre dusze nad tobą czuwają,
krzywdy ci zrobić nie dają.
Śpij dziecinko, śpij,
słodko sobie śnij...
piątek, 27 września 2013
Deszczowy obraz.
Ciągle pada...
W strumieniach zimnego deszczu,
obficie lejących się z góry,
otulona aurą przygnębienia
skąpana przygaszona natura.
Brzydko... Mokro ... Ślisko...
Na ulicach zakwitły parasole,
kwiaty jesiennej szarugi.
Poważne, zamyślone twarze
w płynnych zwierciadłach kałuż
ukradkiem się przeglądają,
o słońcu i jego cieple marząc,
a tu... Ciągle pada...
W strumieniach zimnego deszczu,
obficie lejących się z góry,
otulona aurą przygnębienia
skąpana przygaszona natura.
Brzydko... Mokro ... Ślisko...
Na ulicach zakwitły parasole,
kwiaty jesiennej szarugi.
Poważne, zamyślone twarze
w płynnych zwierciadłach kałuż
ukradkiem się przeglądają,
o słońcu i jego cieple marząc,
a tu... Ciągle pada...
czwartek, 26 września 2013
Mamo, tato, dlaczego?
Czemu mnie urodziłaś, mamo,
skoro mieć mnie nie chciałaś?
Czemu tym, co by mnie pokochali,
mnie oddać nie próbowałaś?
Czemu mnie biłaś, szarpałaś?
Czemu wrzaskiem straszyłaś?
Czemu o mnie nie dbałaś?
Czemu mnie głodziłaś?
Moje ciałko było jedną wielką raną,
do tego że dziś nie żyję,
ty doprowadziłaś, mamo.
A ty, tato, czemu mnie przeklinałeś?
Dlaczego tak strasznie
własne dziecko skatowałeś?
Czym ja, niewinny malec
na taki los zasłużyłem?
Może tylko dlatego,
że na tym świecie byłem?
skoro mieć mnie nie chciałaś?
Czemu tym, co by mnie pokochali,
mnie oddać nie próbowałaś?
Czemu mnie biłaś, szarpałaś?
Czemu wrzaskiem straszyłaś?
Czemu o mnie nie dbałaś?
Czemu mnie głodziłaś?
Moje ciałko było jedną wielką raną,
do tego że dziś nie żyję,
ty doprowadziłaś, mamo.
A ty, tato, czemu mnie przeklinałeś?
Dlaczego tak strasznie
własne dziecko skatowałeś?
Czym ja, niewinny malec
na taki los zasłużyłem?
Może tylko dlatego,
że na tym świecie byłem?
środa, 25 września 2013
Verso de otoño
Jesień w deszczu tonie,
opłakując rzewnie lato,
co skończyło się nieuchronnie.
Jesień zasmuca,
wraz z całkiem poszarzałym niebem
melancholię i refleksje niesie.
Jesień chłodem straszy,
z szybkim wiatrem
po dworze się błąka.
Jesień humory pokazuje,
dla żartu we włosy
suchy liść wplącze.
opłakując rzewnie lato,
co skończyło się nieuchronnie.
Jesień zasmuca,
wraz z całkiem poszarzałym niebem
melancholię i refleksje niesie.
Jesień chłodem straszy,
z szybkim wiatrem
po dworze się błąka.
Jesień humory pokazuje,
dla żartu we włosy
suchy liść wplącze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)