Ciemny sufit nieba... Ażurowe firany z chmur... Między nimi okrągły reflektor pełni księżyca rzuca jaskrawe światło niespokojnym marzeniom i snom.... Cicha, spokojna,ciepła, prawie jak letnia noc... A rzeczywistość ma inny wymiar, na srebrnej tarczy zapisany, drogą do gwiazd wyznaczony, intensywnością uczuć malowany...
Cienie szybko się wydłużają... Czyste niebo oddycha z ulgą... Długi, skwarem palący dzień powoli dobiega swojego końca... Rozpoczyna się złota godzina, ładny, czerwcowy zachód słońca. Ciepłym światłem zalana przyroda zmierzch na swych drogach spotyka... Spóźniona jaskółka do gniazda z głośnym śwoergotem przemyka, zanim minie ta wyjątkowa chwila, kiedy blask ciemności dotyka...